sobota, 19 lipca 2014

002. MIESIĄC!

W końcu! Dzisiaj mija miesiąc jak przyjechałam do Niemiec, do pracy! Przede mną jeszcze jeden, ale mam nadzieję, że teraz poleci mi z górki. Opiekuję się starszym małżeństwem, żeby zarobić na wesele... mam nadzieję, że to pierwszy i ostatni raz, bo tęsknota jest przeokropna.... Praca sama w sobie nie jest zła, nie mogę narzekać, ale chciałabym być blisko Narzeczonego... jeszcze trochę! Wrócę to, do ćwiczeń będę mogła dorzucić jakąś konkretną dietę, zrobić sobie jadłospis. Babci niestety diety nie można zrobić :). Przez kolejny miesiąc zostaną mi tylko ćwiczenia, mam nadzieję, na uzyskanie zamierzonych efektów ;). 
Dzisiejszy dzień mija mi... powoli... bez większych atrakcji. Moja podopieczna obudziła mnie już dzisiaj o 5:05, więc poleżałam jeszcze piętnaście minut i wstałam, pomogłam jej w porannej toalecie, podałam leki i poszłam walczyć z Mel B ( trening ). Potem zjadłam najzwyczajniejsze w świecie śniadanie i poszłam poleżeć w wannie, ach, dzięki kąpieli zawsze staje się o 10% szczęśliwsza, miły aspekt dzisiejszego dnia. Temperatura za oknem pokazuje ponad 30 stopni, więc musimy niestety siedzieć w domu i ogląda TV. Później pójdziemy na grilla i tak dzień zleci do końca. Oby przetrwać do 22. 
* * *
Ostatnio robiłam mojej podopiecznej pyszne pierożki z porzeczkami i chętnie podzielę się przepisem:


Składniki na ciasto:
  • pól kilo mąki,
  • szczypta soli,
  • łyżka oleju,
  • gorąca woda


Składniki na nadzienie:

  • porzeczki,
  • cukier
W pierwszej kolejności przygotowujemy ciasto na pierogi, mąkę przesiewamy na stolnicę, robimy otwór wlewamy łyżkę oleju, dużą szczyptę soli i trochę wody, zaczynamy wyrabiać ciasto i powoli dodajemy wodę. Kiedy nasze ciasto będzie już gotowe wałkujemy je i wycinamy kółeczka, do których dodajemy łyżeczkę porzeczek i łyżeczkę cukru. Jak już zrobimy nasze pierożki to wrzucamy je do wrzątku wcześniej osolonego (można dodać również do wody trochę oleju) SMACZNEGO!



Małe postanowienia na jutrzejszy dzień...
  1. Wstać i przetrwać trening.
  2. Nie przekroczyć 1200 kalorii.
  3. Zjeść dobre śniadanie.
  4. Wypić minimum jeden kubek zielonej herbaty.
  5. Pić dużo wody z cytryną.
  6. Zrobić sałatkę na kolacje.
  7. NIE JEŚĆ SŁODYCZY!
Z ostatnim punktem mam zawsze spore problemy... Jestem strasznym łasuchem, muszę jakoś zapanować na tym moim 'głodem'... Biorąc pod uwagę fakt, że 'patrzy' na mnie nutella to będzie ciężko. Wyczytałam jednak dzisiaj, że masło orzechowe pomaga przy budowaniu mięśni brzucha, hm. Nic, wrócę do Polski to się przekonam. Póki co kończę!


Pozdrawiam! ;)

3 komentarze:

  1. Masło orzechowe to nie nutella :d masło orzechowe to jest to niedobre takie słone :d

    OdpowiedzUsuń
  2. 1200 to malutko, jeśli regularnie ćwiczysz... ale nie znam Twojego planu treningowego, więc zakłądam, że nie głodzisz się;)
    Mnie czeka wyjazd do pracy na 3 miesiące. Będzie fajna przygoda, ale bardzo obawiam się tęsknoty właśnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ten miesiąc minął naprawdę bardzo szybko i traktuje to jako próbę dla naszego związku! :) A z drugiej strony... trzeba robić co uważa się za stosowne, żeby potem mając dzieci na karku nie żałować, że się czegoś nie zrobiło! :) I nie martw się, nie głodzę się, wyczytałam, że głodówki są jeszcze gorsze niż przejedzenie.
      I co do wyjazdu to: DASZ RADĘ!

      Usuń