niedziela, 31 sierpnia 2014

009. Gotowanie...

Brrr.. ale dzisiaj mamy za oknem brzydką pogodę... Dzisiaj notka krótka, głownie zawierająca fotki moich ostatnich podbojów kulinarnych! :))


Koktajl: dwie pomarańcze i jedno mango ;-). Wyszły tylko dwie takie małe porcje, dla mnie i dla babci. Następnym razem trzeba zwiększyć porcje. Jest przepyyszny :)

                                        

...a tutaj zrobiłam koktajl z malinek, jogurtu naturalnego i szklanki mleka ;). 


A to jest jedna z ulubionych zup mojego Przemka :). Zupa jest idealna na mroźne dni, ale że dawno jej nie robiłam to Narzeczony zażyczył sobie na sobotę... ; )
Składniki:
  • 0,5 kilo mięsa mielonego,
  • 1 cebulka,
  • 3 ząbki czosnku,
  • pół papryki: żółtej, czerwonej i zielonej,
  • 1 puszka kukurydzy,
  • 1 puszka pomidorów bez skórki,
  • 1 puszka białej fasoli,
  • 1 puszka czerwonej fasoli,
  • pół łyżeczki chili,
  • łyżeczka słodkiej papryki,
  • łyżeczka imbiru,
  • sól, pieprz,
  • bazylia.

Fasole, kukurydzę i pomidory wlewamy do garnka (całość), dodajemy pokrojoną paprykę i gotujemy, W między czasie na patelni smażymy cebulkę z czosnkiem i dodajemy mięso. Kiedy mięso jest gotowe to wrzucamy je do garnka. Przyprawiamy i dodajemy wody jak nie chcemy, żeby zupa była zbyt gęsta. 
I gotowe. Szybkie danie a Przemek zajada, że mu się uszy trzęsą :).

Mrożona kawka z lodami śmietankowymi.



A dzisiaj 'walczyłam' z pierożkami ;). Ruskie robiłam pierwszy raz w życiu, a ogólnie pierogi trzeci... Jednak z efektów jestem zadowolona. Nie wyszły mi tak jakbym chciała, bo mogłam zrobić ostrzejszy farsz, ale jak na pierwszy raz jest super. Zawsze wydawało mi się, że pierogi to czarna magia, babcia wolała kupić gotowe bo zawsze mówiła, że jej nie wyjdą jak zrobi a teraz proszę- ma mnie. Od kiedy wróciłam do domu to już nie chce gotować i pyta się 'A co dzisiaj na obiad?' :D 


Sharma.


Makaron z sosem pomidorowym. Przepis znalazłam na blogu Dietetyczne Fanaberie.



A w zeszłym tygodniu wzięłam się za robienie pizzy :).




A tydzień spędzony jak najbardziej aktywnie ;). Codziennie wstawałam o 6:30 piłam wodę, i o 7 leciałam biegać, wieczorkiem jeździłam z babcią rowerem, a w weekend poszliśmy z chłopakiem na rolki. Krótka przejażdżka, ale zawsze coś.
Dzisiaj wyjechałyśmy z babcią na rower i patrzymy przed nami ciemna chmura, ale mówię JEDZIEMY! W połowie drogi złapała nas taka ulewa, że nie widziałam jak jadę... A wjeżdżamy do Góry (gdzie mieszkam) a tutaj sucho... I pomyśleć, że przejechałyśmy tylko z 5 km. Wróciłam do domu mokra jak kura. Jutro rano jadę oddać krew, więc tylko przejadę się krótko rowerem, a z biegania zrezygnuję. Zresztą od jutra zaczynam już nowy trening '21 day Fix'. Dwadzieścia jeden dni to pewnie wytrwam. Jak ćwiczę to muszę mieć ciągle coś nowego bo nudzi mnie po pewnym czasie oglądanie i ćwiczenie tego samego, wrr. Póki co kończę, jutro pewnie pochwalę się zdjęciami z krwi. Mam nadzieję, że dam rade ;-). 
BUZIAKI! :)

2 komentarze:

  1. Takie koktajle uwielbiam, świetnie sprawdzają się jako podwieczorek ;) Rower uwielbiam jeszcze bardziej! Powodzenia z nowym treningiem ;) Ja ostatnio wróciłam do biegania, ale początki po kilku miesiącach przerwy nie są łatwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też biegam od czasu do czasu :-D, jednak przy bieganiu spala się najwięcej kalorii :)

      Usuń