wtorek, 2 września 2014

010. Wrzesień pełen wrażeń.

Dobry wieczór. Witam Was w ten zimny wrześniowy wieczór, br. Jak samopoczucie? Mój wrzesień już od samego początku jest pełen wrażeń. Pierwszego września wybrałam się do szpitala, żeby oddać krew- początkowo byłam baardzo zestresowana, ale moje obawy okazały się niepotrzebne. Ja, jak to ja, trochę za mało wypiłam wody i moja krew trochę słabiej leciała, ale daliśmy radę. W pierwszej chwili jak zobaczyłam tą wielką igle to myślałam, że oszaleje, ale po sekundzie było już dobrze, z czystym sercem mogę powiedzieć tym co się boja oddawać krew to warto iść. ;)) 
A tutaj ja zadowolona na fotelu...;) Uśmiech od ucha, do ucha. A po pobraniu krwi poszłam odwiedzić kuzynkę, jej mena i ich dwumiesięczną córeczkę Zuzię. Uwielbiam takie małe serduszka. Poszłyśmy z nią na spacer i była grzeczna jak taki aniołek, ale tradycyjnie- jak zwykle pod domem dała 'koncert' i sobie popłakała. W końcu musi dać znak, że dziecko jest w domu. Nie może być cały czas grzeczna :-D. W sumie to po oddaniu krwi pani pielęgniarka powiedziała, że mam się nie męczyć, a ja jak to ja, zrobiłam im masaż... i w autobusie, praktycznie już pod moją miejscowością zrobiło mi się tak niedobrze, że myślałam, że tam padnę trupem :O. Przy kolejnym oddaniu krwi będę cały dzień odpoczywać... Nauczka na przyszłość :)).
A dzisiaj... Pobudka 6:30, trening od 7, dzisiaj musiałam zrobić dwa, bo wczoraj już nie miałam siły i wolałam nie ryzykować. Trening poniedziałkowy, był treningiem cardio, więc czułam jak przyklejam się do maty, a drugi siłowy, więc można było trochę odpocząć... Miałyśmy iść z babcią na grzybki, ale cały dzień padało, więc skończyło się na wyjściu do miasta pozałatwiać wszystkie sprawy i popłacić rachunki. A jutro z narzeczonym i teściami jedziemy do Poznania, więc liczę na ładna pogodę. Najważniejsze żeby nie padało :).

* * *



A dzisiaj z babcią zrobiłyśmy sobie zdrowy obiadek w parowniku...;-) Ja postawiłam tylko na mięsko i kalafiora, ziemniaki staram się ograniczyć do zera. Wydawało mi się, że takie jedzenie będzie jałowe, ale było bardzo smaczne. A od kiedy wróciłam to mam przeogromną ochotę na rybę, więc może będzie kolejnym przygotowanym posiłkiem z parownika. 
Teraz siedzę, piszę i oglądam na wspólnej. Później poczytam książkę a o 21:30 wezmę się za oglądanie prawa agaty i wieczór zleci. Od czasu, do czasu lubię obejrzeć Kubę Wojewódzkiego, ale trochę za późno leci, będzie trzeba odpalić na tvn player jak ktoś ciekawy będzie. 
A tak na koniec ja i mój mężczyzna jeszcze z Dni Góry ;-).
BUZIAK!


1 komentarz:

  1. Gratuluję oddania krwi! Podziwiam, bo sama zawsze mdleję przy pobraniu. Zresztą moja krew jest pewnie za słaba do oddawania...
    Poprzedni post super: tyle pyszności :)

    OdpowiedzUsuń