środa, 10 września 2014

012. Top 3 zdrowego i aktywnego życia :)

Hej :). Zostałam nominowana do zabawy 'Top 3 zdrowego i aktywnego życia', więc korzystając z chwili wolnego czasu postanowiłam napisać swoje propozycje. Pogoda dzisiaj senna to chociaż się czymś zajmę.

1. Komfort psychiczny- doszłam do wniosku, że on jest najważniejszy. Co mi po tym, że będę ładnie wyglądać, zdrowo się odżywiać, a w środku będę chodziła cała poddenerwowana. Wiadomo, kiedy zaczynamy jakieś diety/ćwiczenia to początkowo możemy odczuwać dyskomfort, bo musimy się przyzwyczaić do nowego trybu życia, ale nigdy NIC NA SIŁĘ. Do celu należy dochodzić małymi kroczkami...;-)
2. Nawadniajmy się i odżywiajmy zdrowo! Należy pić dużo płynów począwszy od wody a kończąc na zielonej herbacie, która przy diecie jest bardzo wskazana. Ja zazwyczaj pijam tylko wodę, ale teraz też od czasu do czasu kupie sobie jakiś sok, żeby sobie osłodzić życie ;).
Dla mnie najlepsze są soki z Tymbarka :). Mój numer jeden, teraz postawiłam na grejpfrutowego. 
3. Ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia. Ja od kiedy zaczęłam ćwiczyć to nie mogę sobie wyobrazić dnia bez aktywności fizycznej.... Kiedy mam dni wolne od szkoły to wstaje rano i pierwsze co to ćwiczę a jak trzeba jechać na zajęcia to treningi zostawiam sobie na wieczór. Osobiście jestem zwolenniczką ćwiczeń przed śniadaniem, ale jak nie można to co zrobić...;-)
* * *
A oto mój zdrowy obiadek... Fasolka i mielony gotowane na parze. Ostatnio zjadam taką porcje i jestem już pełna. Jem pięć posiłków dziennie i nawet NIE MAM ochoty na słodkie! Wczoraj i dzisiaj robiłam bezy i nawet nie spróbowałam, ochota na słodycze mija...
Wczorajsze wyszły mi całkiem, całkiem, ale te dzisiejsze... za późno wyciągnęłam jajka z lodówki i chyba niedobrze, że były zimne... trochę w piekarniku to białko potem mi się rozlało i wyszły ogromne. Ogólnie miałam piekarnik na 100 stopni a podskakiwał do 185. wrr.
Jedno drożdżowe z jabłkami a drugie, z śliwkami... A w sobotę będę piec jeszcze jedno na festyn do kościoła, a na piątek piekę chlebek :)

Wczoraj udało mi się chwycić promienie słoneczka... Szkoda, że dzisiaj taka senna pogoda. :(
A jutro czeka mnie kolejny szkolny dzień, pobudka o 5:30, gotowanie piersi z kurczaka, poranny spacer z psem i lecenie na 7, na autobus. Dzień jak co dzień. 
buziaki!



7 komentarzy:

  1. ja też ostatnio jakoś mniej słodyczy jem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się ze wsystkimi trzema punktami, a bezy wyglądają znakomicie, niestety ja mam wciąż ochotę na słodkie :(
    nakrywka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, że ochota na słodycze mija, z czasem człowiek zapomina też, że narzucił sobie jakiś zakaz jedzenia słodyczy i po prostu ich nie je;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale pyszności! uwielbiam fasolkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog! Zostaję na dłużej.
    Obserwuję. Buziaki, Michalina.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też się zgadzam z top3:) Ciekawy ten obiadek!
    A z ochotą na słodycze i ogólnie apetytem tak właśnie jest, to jest najlepsze

    OdpowiedzUsuń