niedziela, 14 września 2014

013. Weekend pełen sportów i wypieków :)

Cześć Wszystkim! :) Co tam, jak tam? U mnie wszystko dobrze, jestem w świetnym humorze. Ostatnie dni minęło mi w przyjemnej i miłej atmosferze, w szkole nie działo się nic nadzwyczajnego. Poznaliśmy nowy masaż- izometryczny, kiedy go wykonuję mam wrażenie, że spalam ze sto kalorii, ale to plus dla mnie. Drugi tydzień już nie jem słodyczy i ćwiczę. Jestem z siebie dumna. (W piątek jednak idziemy na wesele, więc coś czuje, że moje niejedzenie słodyczy na ten jeden wieczór się skończy... bu :( ). W tygodniu wybrałam się z koleżanką po szkole do kawiarni i też powstrzymałam się od zjedzenia małego co nieco... Zamówiłam sobie sałatkę owocową i koktajl jagodowy. Byłam już pełna w połowie mojego deseru, więc jestem zadowolona, że nie potrzebuję już pochłaniać takiej ilości jedzenia jak kiedyś. W przyszłym tygodniu kończy się moja dieta i obecny trening... ale mam już przygotowany kolejny na trzy miesiące. Mam nadzieję, że efekty będą jeszcze lepsze niż po tym ;).
...a tutaj mój pyszny deserek :)
* * *
Sobotę spędziliśmy rekreacyjnie, rano zrobiłam swój trening, potem narzeczony męczył się ze swoimi ćwiczeniami, zjedliśmy obiad i wybraliśmy się z babcią do lasu. Babunia jak to babunia wzięła rower, bo jednak bieganie nie dla niej. Przebiegłam 4 kilometry z czego jestem BARDZO zadowolona, bo sądziłam, że wymięknę już przy pierwszym kilometrze. Dzięki mojemu małemu sukcesowi mam chęć na jeszcze i jeszcze, więc jutro po szkole planuje śmignąć raz jeszcze i pobić swój obecny rekord ;D! A jeszcze po tym bieganiu musieliśmy z Przemkiem dojść 6 kilometrów do domu i jak zobaczyłam łóżko to spałam na siedząco, a jeszcze czekało mnie tyle pieczenia... Blacha ciasta na festyn kościelny, jedna do domu plus dwie porcje bezy! Tyle się napiekłam a nic nie zjadłam ze słodkości :).

Trening tak bardzo męczący...;)


z babcią :)
  
Wiadomo z kim. Daliśmy radę Kochanie!:*


 W drodze powrotnej udało się znaleźć parę grzybków dla babci na sos...;)


A na koniec prezentuję Wam mój chlebek, który robiłam na maślance. Jestem z niego bardzo dumna, ponieważ wyszedł przepyszny! Musiałam na pięć minut pożegnać moją dietę i wszamać dwie kromeczki. A jutro... pobudka o 5, bo mam na niego zamówienie do szkoły ;D! Trzeba lecieć do łóżka i wypoczywać :).

Aaa...! I zamówiliśmy salę na wesele!!!!!!!:) I w związku z tym chodzi za mną ta urocza... pioseneczka: https://www.youtube.com/watch?v=jAa4BOwHdRI
BUZIAK!

8 komentarzy:

  1. Niezły dystans! Kondycja jest jak widać :)
    Deser wygląda po prostu mega :D
    Jeśli masz ochotę na kolejną blogową zabawę, to mam dla Ciebie nominację do "7 faktów o mnie" czyli Versatile Blogger Award!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku jaki deser <333 Zjadłabym! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. strasznie pozytywny wpis :)
    i gratulacje dwóch dni bez słodyczy, oby tak dalej, ale na weselu zjeść tort trzeba :)
    nakrywka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Deser świetny, sama bym taki wszamała! ;D Super Ci idzie ze słodyczami, zwłaszcza, że często coś słodkiego pieczesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ...przecież na wesela nie chodzi się codziennie... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bije od Ciebie pozytywna energia!
    już niedługo przebiegniesz jeszcze więcej, zwłaszcza z takim nastawieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. deser wygląda bardzo smacznie <3

    http://suzzue.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń