niedziela, 2 listopada 2014

021. I mamy listopad...

Cześć Wszystkim! I od dwóch dni mamy listopad... mimo wszelakich nieprzyjemnych prognoz pogody zaczął się on baardzo ciepło i przyjemnie. Wczoraj aż chciało się iść na cmentarz. My tradycyjnie- jak co roku, pojechaliśmy do Ponieca- mieściny oddalonej o kilkanaście kilometrów od Góry. Moja babcia ma tam rodziców, więc zostaliśmy na mszy. Jak to bywa pierwszego listopada miejsca na parkingu już nie było i mieliśmy z Przemkiem małe zgrzyty (ooooj tam!). Po prostu nie lubię chodzić z ciężkimi zniczami... Po mszy jak pojechaliśmy do domu, odwiedziła nas kuzynka z mężem, a po jakimś czasie przyjechała druga ze swoim i córeczką, więc sobotę mieliśmy udaną. Babcia zrobiła przepyszne gołąbki i mój ulubiony biszkopt z masą chałowo-budyniową... ZGRZESZYŁAM. Skusiłam się i trochę zjadłam. Jutro chyba, żeby to spalić musiałabym z dziesięć kilometrów przebiec... W każdym razie od baaaardzo dawna nie jadłam słodkiego, więc może tragedii nie będzie. Rano tradycyjnie wskoczę na wagę. (to moja obsesja ostatnio!) Pooglądaliśmy zdjęcia z wesela i jak nasi goście odjechali to pojechaliśmy na cmentarz w Górze, gdzie leżą moi dziadkowie. Chwila zadumy przy grobach i tak sobota zleciała... Dzisiejszy dzień z narzeczonym zaczęliśmy od małego śniadanka a potem przyszła pora na rozciąganie. Mój trening trwa tylko 25 minut, więc jak skończyłam poszłam na zakupy i upiekłam drożdżowe i bezy. Jak zwykle spędziłam pół dnia w kuchni- a mój Luby zerkając w ekran telefonu :p. Niedobry... Chociaż... ja teraz trochę 'męczę' sims 4 ;). Po południu poszliśmy na jesienny spacer, i do mojej ciotki na kolację. Znów musieliśmy się zmierzyć z gołąbkami, ale w sumie byłam taka głodna po spacerze, że zjadłabym wszystko. 
Mam nadzieje, że Wasz weekend był tak samo udany jak mój i bezpiecznie, z podroży/cmentarzy wróciliście do domów. Teraz na świecie jest tyle nieszczęść... Tylko uruchomi się komputer, albo włączy telewizor to CIĄGLE coś. Jak nie dziecko znajdą martwe w śmietniku to jakiś pijany czternastolatek powoduje wypadek. SKĄD SIĘ TO BIERZE W TYCH LUDZIACH? Niektórzy pragną dziecka kilkanaście lat starają się i nic a druga kobieta, spotka ją to szczęście, że zostaje matką i nie potrafi tego docenić...:( 

* * *

Dlaczego zawsze te miłe chwile tak szybko mijają? ;)



dzień pierwszy: jesień.
Na zdjęciu prezentuje Wam nasz skromny górowski park. W tym roku jesień w moim mieście do urokliwych niestety nie należy.
dzień drugi: czas wolny :)
Zdjęcie w sumie stare (nie miałam nic innego na dzisiejszy dzień :(..) , ale za to jak bardzo aktualne... Kąpiel w płatkach róż, z dużą ilością piany zawsze jest na czasie :)

Na dzisiaj mogę zakończyć moje wywody i powoli kłaść się spać. Jutro poniedziałek, więc znów zaczną się pobudki o 5:30 i szara rzeczywistość. Mam nadzieje, że pogoda dopisze, bo w tym tygodniu planuje wyskoczyć pobiegać. 
buziaki!:*



4 komentarze:

  1. to jest straszne, niestety w mojej okolicy w przeciągu tygodnia kilka nieszczęść , najczęściej na kopalniach, drogach, zawalone kamienice wybuch gazu :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten "hit" z dzieckiem ze śmietnika to niestety moje okolice.. :/ Przykre jak cholera.

    OdpowiedzUsuń
  3. listopad powoli się rozkręca i niestety teraz będzie tylko gorzej, ale pocieszam się, że tak szybko jak dni mijają, tak szybko nadejdzie jesień

    staram się unikać siedzenia w telefonach razem z moim chłopakiem, dlatego często wymyślamy coś fajnego, ale nie ukrywam, że każdy z nas czasem potrzebuje po prostu ciszy z nosem w ekranie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nieszczęścia chodzą po ludziach...
    Boli mnie to, że czasem zawini ktoś inny a człowiek który wiecznie uważa, pilnuje, strzeże złego ginie w wypadku, sam nic nie winien.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń