środa, 7 stycznia 2015

030. Kilka zwykłych dni...

Jestem dzisiaj uradowana! Siedzę sobie pod kocykiem, czytam książkę, popijam pyszną herbatkę z cytrynką, i soczkiem malinowym... patrzę... a za oknem śnieg pada :-). W końcu rodzi się jakiś zimowy klimacik...;) Jak Wam tydzień mija? Mój jest nie najgorszy, w niedziele pojechałam do szkoły, szybko zleciało, tylko dwie godziny. Rozczarowałam się dopiero, kiedy narzeczony zawiózł mnie na PKS a autobus nie przyjechał... a byłam taka zadowolona, że tak szybko wrócę do domu. No nic, nie chciałam, żeby wiózł mnie do domu to pojechaliśmy do niego, żeby poczekać na kolejny. Wypiliśmy ciepłą herbatkę, rzuciliśmy okiem na 'Turystę' i ponownie droga na PKS. Niestety, autobus nie współpracował i też nie przyjechał, więc niestety Przemo musiał śmignąć do Góry- życie :D. Wróciłam i od razu wzięłam się za trening a następnie pośmigałam na steperku :). Wiatr był niesamowity, więc nie miałam ochoty wychylać nosa z domu. 
Poniedziałek- od rana trzeba było wejść w obroty! Wstałam przed 7 i od razu wzięłam się za ćwiczenia, po 15 minutach byłam już tak wykończona, że nie wiedziałam gdzie jestem... Babcia coś tam do mnie mówiła, ale ze zmęczenia nawet nie słyszałam co i nie miałam siły odpowiadać. Masakra! Nie dałam jednak wygrać zmęczeniu i dotrwałam do końca treningu, od kiedy go ćwiczę (Insanity MAX 30) za każdym razem po czuje się z pół kilo lżejsza. A potem? Dzień jak co dzień, poszłam z psem na spacer, kupić świeże bułeczki dla babci a następnie wybrałam się do biblioteki :). Książka mnie wciągnęła, że 'męczyłam' ją pół dnia, a wieczorem czułam niedosyt i poszłam pobiegać. Niestety mój trening chyba mnie dobił, bo we wtorek obudziłam się z bolącym gardłem. A z drugiej strony- ubieram się ciepło, wchodzę do sklepu tam znowu z gorąca idzie się zapalić, a potem trzeba wyjść na mróz i już nie trudno o przeziębienie... W każdym razie we wtorek rano zrobiłam tylko trening w domu i dałam sobie spokój z bieganiem. Na przeziębienie zrobiłam sobie ciepłą grochówkę... Tak jak nie lubię zup to ostatnio je pokochałam...;) Cały dzień przeleżałam pod kocem z książką w rękach, chodziłam tylko zaparzać sobie nową herbatę. A dzisiaj mamy już środę i praktycznie znów przywykłam do mojego tryby życia. Poranne wstawanie i treningi. Męczyło mnie to wylegiwanie się do 8 czy 9. Na obiad jeszcze zjadłam zupę z wczoraj a teraz robię makaron z jabłkiem i będę szła do babci zanieść jej dobrą przekąskę, a co tam :). 
* * *
Jakoś tak od września, od kiedy wróciłam do PL dzień, w dzień robiłam sobie takie placuszki owsiane na śniadanie... Od tego ciągłego jedzenia tak mi zbrzydły, że przerzuciłam się teraz na owsiankę... I też pewnie będę ją robiła tak długo aż mi uszami nie wyjdzie... Póki co jednak nie zanosi się, że miałoby mi się to przestać podobać... Babcia na zimę zamroziła mi tyle jagód, że ta owsianka wychodzi po prostu przepyszna :). Lubie jeszcze zrobić z jabłkiem i cynamonem. Czytałam gdzieś, że przy diecie na śniadanie śmiało można jeść owsiankę. A Wy macie jakieś sprawdzone przepisy :)? Na piątek chyba sobie nałupie orzechów i zjem orzechową.......:) Od pewnego czasu znów zmieniłam trochę moje nawyki żywieniowe. W 100% zrezygnowałam z owocowych jogurtów i przerzuciłam się tylko na moje znienawidzone naturalne. Musze przyznać, że od kiedy zaczęłam je jeść to smakują coraz lepiej. Od czasu do czasu jak najdzie mnie ochota to zjem łososia. Właśnie dzisiaj planuje sobie zafundować na kolacje. Chleb kupuję tylko razowy, staram się szukać jak najbardziej naturalnego :). A tak poza tym to jestem zła na moją wagę- wchodzę na nią a ona się wyłącza i zanim zacznie normalnie funkcjonować (o ile w ogóle się zdecyduje) to muszą nią porządnie potrząsnąć... Chyba pora kupić nową- same wydatki. 
Na dzisiaj kończę :) Do usłyszenia!
/wspomnienia. Milówka 2012:)


7 komentarzy:

  1. Bardzo fajny pomysł na posta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny blog, dobrze się czyta:)

    pozdrawiam i dodaje do obserwowanych!

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie łatwo o przeziębienie o tej porze roku, trudno się ustrzec...
    Ja ciągle robię na śniadanie takie placuszki owsiane, czasem dla odmiany owsiankę czy jakieś grzanki ;) najbardziej lubię z rozgniecionym bananem albo z owocami jogodowymi różnymi. Ostatnio wymyśliłam też, że smaruję gotowy omlet jogurtem zagęszczonym błonnikiem i bananem, pyszności :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie wychodzę z poważnego przeziębienia, i w końcu wracam do treningów :D chociaż grochówki na przeziębienie nie stosowałam, zawsze to był rosół :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma to jak owsianka! :)) Z bananem, rodzynkami i odtłuszczonym mlekiem, mniam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że tak dużo trenujesz:) Co do wagi, to spróbuj może najpierw zmienić baterię - zawsze to mniejszy wydatek niż nowa waga, a może pomóc :)

    A koc, książka i herbatka z dodatkami to absolutnie mój klimat! :) Trzymaj się ciepło - czytam Cię i kibicuję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam to, że zimą chce Ci się biegać- ja mam straszne opory przed tym :)
    Boję się że złapię anginę :)

    OdpowiedzUsuń