niedziela, 11 stycznia 2015

031. Zmagań ciąg dalszy.

Cześć Kochani!
Jak tam u Was? Ja w dalszym ciągu zmagam się ze swoją silną wola i treningami :)). Czwartkowy dzień minął mi spokojnie i bez szału- rano na 8 pojechałam do szkoły, a po zajęciach szybki obiad w mlecznym barze (pomidorówka- pychotka :)) a potem powrót do szkoły i czekał mnie egzamin na opiekuna medycznego. Pisałam póki co część teoretyczną- zaliczone. Teraz w piątek jeszcze tylko praktyczny i na wyniki trzeba czekać do maja... Po powrocie z egzaminu zrobiłam sobie swój trening a potem pyszne placuszki na kolacje...
-60 gram mąki razowej, 100 ml mleka, ekstrakt cytrynowy, garstka wiórków kokosowych i pach na patelnię :) A na górze zafundowałam sobie jagódki z twarożkiem- po tak sycącej kolacji poszłam, 
a w sumie to pobiegłam odreagować egzaminy- krótka przebieżka przed spaniem. W końcu zmobilizowałam się i włączyłam endomondo, które pokazało, że moja trasa wynosi 4 km. Przy kolejnych zmaganiach chce przebiec chociaż o kilometr więcej- postanowienie na jutro. Piątek minął leniwie i bez szału, o 5 rano trening, potem szkoła, poszłam do narzeczonego na obiad, posiedziałam zjadłam kolacje i pojechałam do kuzynki pilnować jej córeczki bo rodzice poszli na imprezę się wyszaleć :). Miałam ją nakarmić na śpiąco, jednak Zuzanka była bardzo żywotna i gadatliwa (w sumie to gaworząca..) i nie myślała nawet o butelce...;) 
W sobotę już po 9 przyjechał po mnie Misiek i pojechaliśmy do niego, chwila relaksu, szybki i obiad i musiałam jechać na zajęcia- mieliśmy ostatnie ćwiczenia przed egzaminem. Trzeba trenować bo nie wiadomo co tam nas czeka, mam nadzieje, że wszystko pójdzie jak po maśle :). W domku wskoczyłam jeszcze na orbitreka- ogólnie bieganie na dworze jest sto razy lepsze niż takie w domu, ale niestety pogoda za oknem jest okropna :/. Jutro już się zmobilizuje i wyjdę na powietrze. Dzisiejszy poranek musiałam spędzić w szkole... Pojechałam na zaliczenie i potem szybciutko do domu. Akurat przyjechałam na 9, więc mogliśmy spokojnie z Przemkiem wybrać się do kościoła- a po drodze wrzucić parę groszy do puszeczki na WOŚP. 
Dzisiaj jeszcze miałam iść biegać, ale przed przyjazdem do Góry pojechaliśmy do Galerii na zakupy i rozłożyły mnie one na łopatki. Kupiłam sobie dwie pary spodnie, gdyż w Sinsay była promocja, upolowałam ciuszki za 30 zł. Potem wskoczyliśmy jeszcze do Empiku gdzie Misiek kupił mi książkę ,,Recepta na miłość'', przeczytam swoje kryminały i wezmę się za romanse. 
* * *
W tym roku zaplanowałam sobie, że będę biegała w weekendy, jednak jak to życie bywa zaskakujące moje dwa ostatnie dni tygodnia zmieniły się; to na poniedziałek; to na środę... Wróciłam do biegania, póki co stawiam małe kroczki, ale zamierzam zwiększać sobie dystanse. Poza tym ćwiczę 5 razy w tygodniu, więc myślę, że 3-4 razy na tydzień biegania wystarczy.
Moim drugim sukcesem jest również to, że od 2.01.2015 roku nie zjadłam ani jednej czekoladki, ani jednego batonika i ogólnie nie jadłam słodyczy! Jestem z siebie dumna. Będę dalej trwała w moim 'odwyki' co do słodyczy. Narzeczony miał od tego roku ograniczyć słodycze a mam wrażenie, że teraz zjada i za mnie, i za siebie. Dobrze, że mu w boczki nie idzie :p. Jeszcze nurtuje mnie jedno pytanie... Czy można schudnąć bez pomocy dietetyka? Korzystam z aplikacji FatSecret, która wyliczyła mi 1600 kalorii dziennie i staram przestrzegać się tej liczby, ważę wszystko co zjem i zapisuje, ale mam wrażenie, że moje wyniki nie są zadowalające. Odżywiam się zdrowo i racjonalnie nie pozwalam sobie raczej na żadne 'wyskoki', ale nie wiem. Daje sobie czas na poprawę jeszcze jakieś 3 miesiące a jak się nic nie zmieni to nie wiem...;> Kiedyś miałam ochotę się wybrać do dietetyka, ale na końcu zrezygnowałam, czy któraś z Was korzystała z pomocy :)?

Jutro czeka mnie kolejny ciężki poranek, który będzie zaczynał się o 5:30, więc śmigam jeszcze do łóżka poczytać książkę i się trochę odprężyć :)
Pozdrawiam!


7 komentarzy:

  1. Trzymam za Ciebie kciuki w odchudzaniu i gratuluje silnej woli w niejedzeniu słodyczy! Co do dietetczki to myśle ze warto sie przejsc, wizyta nie jest chyba strasznie droga a może podpowie os ciekawego? Choc znajoma była, chciała schudnąc, uprawiała sport, ale tez była po urodzeniu dziecka i karmiła, no a dietetyczka wyliczyła jej diete na 1200 kal. Troche przesada...więc ważne żeby to była dobra dietetyczka.
    Ja sie staram pilnowac 5 posiłków dziennie co 3 godziny, z zegarkiem w reku. Podobno jak nie zjemy o okreslonej porze do której organizm jest przyzwyczajony to nastepny posiłek odłoży zamiast spalic "w razie czego".
    ufff ale sie wypisałam;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo, odwyk od słodyczy jest naprawdę trudny

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do dietetyka, to koleżanka kiedyś chodziła i opowiadał jej strasznie dziwne rzeczy, np. żeby nie jadła 4-5 razy dziennie, tylko jeden główny posiłek i 1 lub 2 małe... generalnie mało to miało wspólnego ze zdrową dietą na mój gust.
    A u Ciebie widzę wiele się dzieje, super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej nominowałam Cię do zabawy Dobre Myśli:)
    Szczegóły u mnie:
    zatrzymacpiekno.blogspot.com

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. Placuszki przepysznie wygladają też zaczynam walke o piekne ciało po ciaży - szukam motywacji:) oczywiście obserwuję i zapraszam do mnie :) pozdrawiam kasia

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest dobra droga, odchudzaj się racjonalnie, nie poddawaj się. :) Efekty przyjdą, nie tak szybko jak na dietach cud, ale przyjdą i co najważniejsze będą trwałe i nie grozi Ci żaden efekt jojo. ;) Będzie dobrze, oby tak dalej! :) Cierpliwości! :)
    Ja korzystałam z http://calcoolator.pl/dzienny_kalkulator_kalorii.html
    Da się schudnąć bez dietetyka. Postaw na zdrowe jedzenie, odstaw świństwa, jedz tyle ile wychodzi Ci z kalkulatora a efekty przyjdą same:) Moja jedyna rada to taka, żebyś nie przesadzała z ilością ćwiczeń, bo każdy na początku ma duży zapał, a potem jest różnie, a organizm się przyzwyczaja do wysiłku i po pewnym czasie godzina aerobiku dziennie i 10km biegu to będzie dla niego chleb powszedni, a przeciez człowiek nie ma zawsze tyle czasu na ćwiczenia. Wszystko rozsądnie i z umiarem.. :) Powodzenia, życzę jak najlepiej! :)

    Fajny blog, pozdrawiam i zapraszam do mnie..:) j

    http://datewithfit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń