czwartek, 15 stycznia 2015

032. Dobre myśli.

Cześć! Zostałam zaproszona do zabawy 'Dobre myśli' przez Czarna Oliwka :) Dzięki! Wykorzystam ten post do podsumowania dobrych chwil w moim życiu...;) 
15.07.2010 rok- jeden z lepszych dni w życiu... Urodził się mój pierwszy brat, po siedemnastu latach bycia jedynaczką nagle w moim życiu pojawił się ktoś NOWY. Początkowo byłam bardzo zła, że moja mama jest w ciąży (była już starsza, trochę chorowała a przede wszystkim... tyle lat byłam jedynaczką a tutaj nagle trzeba się z kimś podzielić całym swoim życiem :)). Ogólnie moi rodzice z bratem mieszkają za granicą, ale staram się go jak najczęściej widywać i rozmawiać z nim. Jest małym przemądrzałym chłopczykiem.....:), jednak co poradzić, jedyny bat :)
Machali nim jak takim kurczakiem :)

A tutaj już piękniejszy mam miesiąc..:)

W sumie to pozytywne rzeczy w moim życiu zaczęły się dziać pod koniec maja 2011 roku kiedy poznałam swojego obecnego narzeczonego... W sumie to zaczęło się niewinnie, poznaliśmy się na czacie, trochę pogadaliśmy, i postanowiłam, że musimy się spotkać. Początkowo odstraszała nas różnica wieku (8 lat), ale w końcu serce nie sługa. Już na drugiej randce Przemcio wziął moją dłoń w swoją i powiedział, że 'musi zobaczyć czy pasuje...' Okazało się, że pasuje i tak zostało do teraz...:) 
W ciągu tych trzech i pół roku mieliśmy wiele cudownych chwil. Pierwszy wspólny sylwester, pierwsze urodziny, pierwsze święta... Na ferie w 2012 pojechaliśmy na weekend, do Milówki, żeby trochę odpocząć, pospacerować i spędzić czas razem. Najgorsze było 9 godzin w pociągu, ale najważniejsze, że byliśmy razem :-)


W 2012 roku spędziliśmy wakacje w Niemczech u moich rodziców. Były to kolejne wspólne wakacje i pierwszy okres kiedy spędziliśmy ze sobą bite 2 tygodnie przez przerwy. Wkurzaliśmy się na wzajem, ale żaden nie zamieniłby drugiego na 'lepszy' model. 
Boso przez świat :). Moją mamę zaczęły obcierać buty, więc wzięła sobie moje... Niestety jej też mi nie-odpowiadały, więc zrezygnowałam z nich całkowicie. Jak jestem w Niemczech to każdy chodzi jak chce i nikt na nikogo nie patrzy... Tam jak szłam na boso to nikt nawet nie zwrócił na mnie Najmniejszej uwagi, ale szła jakaś polska rodzina i krzyczały do siebie 'patrz ona butów nie ma'. Cóż za zacofana ludność.






Moje kochane chłopaki!!!!:)




Mała wycieczka po parku Francuzko-Niemieckim 



W między czasie spędziliśmy jeszcze romantyczny weekend w Wąsowie...:) Mieliśmy jechać nad morze, ale plan wziął w łeb, więc zdecydowaliśmy na czas we dwoje.
Taki prezencik na przyjazd...;)



Nasza kolacyjka ;) 

Mój deserek. Misiek poległ, wtedy byłam na etapie jedzenia, jedzenia i jeszcze raz jedzenia :D

Śniadanko :)

Misiek załamany, że trzeba niedługo wracać do szarej rzeczywistości.



Przejażdżka na koniec weekendu :)



W 2014 nastąpił przełom w naszej znajomości, gdyż mój ukochany w walentynki mi się oświadczył :). Pamiętam jak kilka dni wcześniej masowałam koleżankę i mówiła, że pewnie nastąpi to w walentynki a ja do niej mówię: gdzie tam, Mój Przemek i walentynki?! :) A tutaj proszę. 
Nie pamiętam w sumie kiedy, ale w pewnym momencie oboje z narzeczonym zaczęliśmy walkę o lepsze ciało i wdrożyliśmy do naszego życia ćwiczenia. Ja zaczęłam biegać, a Przemo ćwiczył w domu. W między czasie 4.05.2014 wzięłam udział w biegu leśnym (fakt faktem, zajęłam ostatnie miejsce, ale DAŁAM radę, całe 10 km! ). Wakacje spędziłam w Niemczech opiekując się starszą panią i odliczając dni kiedy w końcu wrócę do domu... Wtedy też z tego wszystkiego zaczęłam pisać tego oto bloga :). Pod koniec sierpnia jak wróciłam zaczęłam już ćwiczyć w domu, więc od września prowadzę intensywny tryb życia. Zaczęłam oddawać krew, póki co byłam już dwa razy teraz czeka mnie ta przyjemność w lutym.
Do dobrych chwil mogę również dodać nasze wspólne święta w Górze, które przygotowywałam sama z małą pomocą babci. Spędziliśmy je w gronie najbliższych, z czego jestem bardzo zadowolona i szczęśliwa. Nasza każda wspólna chwila jest dla mnie bardzo ważna i dużo znaczy, mam nadzieje, że przed nami jeszcze tysiąc takich chwil. Często śmiejemy się z Miśkiem, że nam wystarczy dać ciepłe kapcie, włączyć jakiś dobry film, ewentualnie grę i możemy siedzieć i nie wynurzać nosa z domu- jak takie dwa dziadki...:) Kocham Cię Pysiek!



7 komentarzy:

  1. O pierwsze zdjęcie brata - maskara dla mnie biedne dzieciątko tak nim tarmoszą:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rok <3
    Oświadczyny- gratuluję :)
    A takie młodsze rodzeństwo jest super :D
    Sama mam o 13 lat młodszego brata :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem na blogu pierwszy raz i bardzo mi się podoba oby tak dalej
    będę tutaj częściej zaglądała
    pozdrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post:) Cudowne dobre myśli!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne zdjęcia! Zapraszam na mojego bloga! :)

    ► http://melbrix-magazine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak tak czytam, że jesteście jak dziadki, to mi i Bartkowi, też tak każdy gada, że my jak stare małżeństwo :P więc to chyba dobra opcja :)
    Zuza

    OdpowiedzUsuń
  7. I oby takich chwil jak najwięcej :)

    OdpowiedzUsuń