niedziela, 15 marca 2015

037. Trenujemy! Nie śpimy :)

I kolejny męczący tydzień mamy już za sobą... Jak ten czas leci, pamiętam jak jeszcze niedawno szykowałam się do świąt a tutaj już połowa marca, coraz bliżej wszelkich egzaminów, zaliczeń, lata... Niedługo minie osiem miesięcy od kiedy wzięłam się za siebie, patrząc wstecz na to jak wyglądałam to efekty są, jeszcze nie tak zadowalające jak bym chciała, ale nie ma co narzekać, grunt by forma zrobiła się na lato... a potem na lata :). Jutro zaczynam już trzeci tydzień p90x3. Od marca też chodzę trzy razy w tygodniu na siłownię, więc czekają mnie dwa treningi. Miniony tydzień minął mi dobrze, wykurowałam się i doszłam do siebie, ból pleców odszedł w zapomnienie. Poniedziałek był raczej spokojny, wstałam rano, zrobiłam trening i pojechałam na siłownie, Pojeździłam na rowerku, wskoczyłam na bieżnie i zrobiłam ręce- masa musi być. Po powrocie tradycyjnie powtórzyłam sobie do szkoły, zrobiłam obiad, posiedziałam i zrobił się wieczór- doba jest zdecydowanie za krótka! Brakuje mi czasem kilku godzin... :) Wtorek w sumie wyglądał podobnie, pozwoliłam sobie tylko trochę dłużej pospać... Zrobiłam sobie dzień przerwy od siłowni... W środę od rana siłownie a potem na 11:30 szkoła, zajęcia do 17, więc nim dotarłam do domu to było już po 18. Nim się zdążyłam okręcić to zrobił się wieczór. Kolejny dzień.. od rana trening a potem siłownia :) Nic nadzwyczajnego. W piątek od rana miałam szkołę- rano masaż a od 14-18 masowałam na akwawicie, dużo pacjentów nie było, więc się nie napracowałam. W sumie to były same kręgosłupy, więc trochę nudno... :) Mimo wszystko czas zleciał mi bardzo szybko, przyjechał po mnie Przemo i pojechaliśmy do domu. Jak to w piątek bywa nim Misiek zdążył zapytać się czy chce oglądać jakiś film to zasnęłam- w piątki jestem wykończona. 

Fotorelacja z siłowni musi być... Relaks po ćwiczeniach..;)


 Sobota była baardzo leniwa.. Obudziłam się przed 9 i zrobiłam trening- najlepiej lubię ćwiczyć rano. Chwilę później wstał mój narzeczony i jak skończyłam ćwiczyć zjedliśmy śniadanko. Nie miałam weny na jakieś wykwintne śniadania, więc zjedliśmy kanapki :). A potem przyszedł czas na sobotnie porządki.. Musiałam umyć okno na korytarzu, wyprać firanę, posprzątać w łazience i ogarnąć w kuchni. W między czasie upiekłam sobie ciasteczka owsiane żeby mieć co przegryźć jak wyjdę z siłowni. Nim się z wszystkim uporałam to zrobiła się 12. Dobrze chociaż, że babcia dzień wcześniej barszcz ugotowała...;) Przemo z obiadu nie był zadowolony, wypił tylko zupę a buraczki niegrzeczny zostawił :x. Ech, ciekawe czy by tak wybrzydzał jakby sam musiał stać nad garami... 
Całą sobotę padał deszcz, więc nie wynurzyliśmy nawet nosa z domu... Jakoś cały dzień byłam głodna i nie wiedziałam co mam zrobić z sobą, i tym faktem... Kupiłam niedawno sobie nowe foremki do muffinek i doszłam do wniosku, że to jest TEN dzień kiedy powinnam je wypróbować... :) Miałam nie jeść, ale tak na mnie ładnie patrzyły... Dosadziliśmy się do nich z Przemkiem i nie mogliśmy przestać ich szamać....;-) 



Sobotnie bieganie nie doszło do skutku ze względu na pogodę, ale niedzielne bieganie zaliczone!!!:) 
Kolejny tydzień zapowiada się tak jak ten poprzedni, szału nie ma, ale może znajdzie się jakąś alternatywę żeby spędzić czas trochę inaczej :) W sumie na brak zajęć nie narzekam to nie odczuwam zbytnio tego, że dni się niczym wielce nie różnią. Pociesza mnie fakt, że od jutra ma być 15 stopni to może więcej czasu będzie już można spędzać na świeżym powietrzu, niech tylko słońce zacznie grzać to przyniosę sobie z piwnicy leżak i będzie można, w spokoju czytać książki na balkonie....;-) 
Na dzisiaj to by było wszystko :) Rano trzeba wstać, muszę iść pobrać krew do badania, żeby zobaczyć czy wyniki mi się polepszyły bo chcę iść oddać krew. Wr :) Buziaki!

11 komentarzy:

  1. super, ja się zapisałam na fitness ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję osiągnięć :) wytrwać 8 miesięcy ze zmianami :) ekstra :)
    Ja dopiero od połowy stycznia staram się poprawić kondycję :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia :))
    uwielbiam te ciasteczka:))

    OdpowiedzUsuń
  4. powodzenia w ćwiczeniach! dajesz radę :D ciasteczka wyglądają smakowicie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluje motywacji :) ja się staram też ćwiczyć ale nie zawsze się zmobilizyuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ćwiczę od trzech miesięcy i najlepsze w tym wszystkim są właśnie efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ćwiczę w domowym zaciszu, biegam i jeżdżę na rolkach. :)
    Ciasteczka są świetne, aż chce się jeść!

    OdpowiedzUsuń
  8. Też mam ostatnio takie mega zalatane dni! Od rana do wieczora poza domem i wracam padnięta. Siłownia to bardzo fajna sprawa, jak się człowiek wkręci to staję się to normalnym elementem dnia, przyjemnością i satysfakcją ;) Super Ci idzie z tym wszystkim, 8 miesięcy to kawał czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam samozaparcie, ja sobie wiecznie obiecuję, że będę ćwiczyć, ale na obietnicach się kończy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem pod wielkim wrażeniem... Gratuluję efektów i motywacji ! obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń