poniedziałek, 23 marca 2015

038. Podsumowanie, zdjęcia, relaks :)

Okej, gorąca herbatka jest, więc można zabrać się za pisanie... ;) Jak minął Wam tydzień? Mi szybko! Doba ma zdecydowanie za mało godzin a tydzień dni... Mimo wszystko nie będę narzekać bo ostatnie dni minęły mi bardzo dobrze. W tygodniu tradycyjnie bez zmian, a weekend spędziliśmy z narzeczonym u niego. W sumie praktycznie cały czas lataliśmy po sklepach.. W piątek w galerii spotkaliśmy znajomych i wybrałam się z koleżanką na łajzy po sklepach a potem na lody. A od soboty to samo, rano targ, oglądanie ciuchów- dostałam od teściów nową kurtkę a potem pojechaliśmy do galerii i narzeczony w Stradivariusie kupił mi piękny biały płaszczyk, i w new yorkerze różowe trampeczki- żyć nie umierać :D. 

W sumie płaszczyk nie oddaje swojego uroku na zdjęciu, ale jest prześliczny ;) Jestem bardzo zadowolona z zakupu, i zadowolona, że mogę kupować rozmiar S...
W sobotę po południu byliśmy biegać, zrobiliśmy tradycyjnie 5 km z hakiem a potem relaks :))

Niedziela była przyjemna... Obudziłam się już o 6 i męczyłam Przemka, żeby wstał, ale nie dął się... wylegiwał się chyba do 8, zjedliśmy śniadanko, pyszny świeży chleb a potem poszliśmy do kościoła. Wróciliśmy posiedzieliśmy z rodzicami, zjedliśmy obiad i pojechaliśmy nad jeziorko trochę pospacerować.




...mój nowy nabytek... :)

Nawet udało mi się jak widać jedną laskę wyrwać, he he. 

"Otwórz się. Wpuść do swojego serca kogoś, kto rozumie Ciebie, Twoje poczucie humoru, Twoją muzykę, Twoje marzenia. (...) Znajdź kogoś, kto sprawia, że się uśmiechasz, śmiejesz i bujasz w obłokach przez całą drogę do domu."
-Regina Brett



"Ważne jest to czy w ogóle będziemy mieli odwagę zacząć, czy podejmiemy decyzję, czy powiemy "tak" i zrobimy pierwszy krok.
Ważne jest, czy wytrwamy, czy nie odpuścimy, czy nie powiemy sobie "dość", czy nie poddamy się w połowie, czy nie pozwolimy by wewnętrzna słabość nas zabiła.
Ważny jest cel i jego zdobycie, sięgnięcie po nagrodę, zajęcie miejsca na podium. Ważna jest ta radość, satysfakcja, poczucie własnej wartości.
Ważny jest efekt naszej pracy.
Fakt, że się udało, że wygraliśmy.
Że potrafimy walczyć."

...z bratową :)


* * *
Efekty mojej męczarni, jeszcze nie jestem zadowolona, więc walczę dalej. 

A tutaj prezent od P. dla lepszego spalania :)

                                                         
Dzisiaj z babcią nie próżnowałyśmy :) Nordic walking w wykonaniu mojej babci... ja mimo wszystko zdecydowałam się na bieganie. 
* * *
A na koniec obrazek topów, które zamierzam sobie kupić jak skończę rzeźbić sylwetkę.. Mam nadzieje, że będę miała przyjemność nosić je od czerwca/lipca... ;)
Jeszcze na koniec... Podsumowując to od początku roku pokonałam jakieś 124 kilometry, w tym raz byłam na rolkach i rowerze, a głównie to biegi. Nie jest to jakiś super wynik, ale idzie mi coraz lepiej. Ogarnia mnie duma jak widzę co niektóre cyferki... :)
Mykam czytać, buziaki!

10 komentarzy:

  1. brzuch extra!!! gratrulacje!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny brzuch ;) gratuluję jest motywacja;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie relaksy z ukochanymi są najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki ładny brzuszek!:)
    Jestem ciekawa płaszczyka,czekam na zestaw z nim:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakby mnie ktoś obudził w niedzielę o 6 rano to bym gryzła :D
    Brzuch perfekcyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma to jak spacer z najbliższymi :)
    Fajne te topy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super ;)
    brzuch perfekcja :)
    moze wspolna obs ? zacznij i daj znac
    paperlifex33.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję udanego weekendu :) Lubię takie rodzinne klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę (i gratuluję!) biegającego narzeczonego i fajnego brzucha:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana to faktycznie pech,że 36 za duże:/,waty napchaj :D:D

    OdpowiedzUsuń