poniedziałek, 6 kwietnia 2015

040. Świąteczne żarcie nie tuczy!

Żartowałam...  Tuczy! Internet kłamie. Siedzę sobie właśnie i odpoczywam po dwudniowym praktycznie nic nie robieniu, i objadaniu się... Dieta tak bardzo... Zacznijmy jednak od początku...:) W piątek miałam jechać do narzeczonego, więc zabrałam się za przygotowywania, zrobiłam babkę, upiekłam babeczki, połakomiłam się nawet i zrobiłam dla teścia przepiękne bezy! Walczyłam z nimi (w sumie to z ubijaniem) pół godziny , i w końcu... UDAŁO SIĘ! Wyszły wzorcowe! Z pozostałości, które mi zostały (żółtka) postanowiłam, że zrobię drożdżowe, tutaj niestety okazało się, że dałam za dużo mąki i nie wyszedł mi taki dobry jak zawsze... 
 Do mojej babci w tym roku przyszedł zajączek, ale zdecydował, że na czekoladę nie zasłużyła i tak upolował piękne tulipanki! Oszołomił mnie ich kolor- CUDNY!
....a babeczki tak się piekły....;-)

...i gotowe! Tym razem poszalałam i zrobiłam je z czekoladą; wiem, bardzo 'dietetyczne'. Jestem okropna. Muszę przyznać, że wyszły niebiańskie, nie ma to jak słodka milka w środku :S 




Bezami też się pochwalę, a co mi tam! Na górze prezentuje Wam wieniec z czekoladkami a na dole, w wersji normalnej. W końcu się do nich przyłożyłam- u teścia to chyba dostałam z tysiąc punktów, bo tym razem nie są też tylko pyszne, ale prezentują się wyśmienicie! (W sumie to były, dosiadł się i zaraz zjadł :))

Talent tak bardzo... Artystka ze mnie żadna, więc i 'rysunki' na babce też średnie, ale za to smak dobry jak zawsze. Mam najprostszy przepis na świecie, nie zapeszając zawsze wychodzi mi pyszna.

Nasz koszyczek :)

Ubieranie się tak samo z narzeczonym wcale nie jest fajne. Wyglądamy jak sprzedawcy z maca albo KFC. Nigdy więcej. (kocham Cię Ptysiu :* )
A co do KFC... Wybraliśmy się z Miśkiem i bratową na lody... wchodzimy a tam już zamykają, więc z braku laku pojechaliśmy na kurczaki... Wiem, wiem... Dieta tak bardzo....
Przegrałam z KFC. Teraz siedzę sobie po tym obżarstwie i czuje się jak WIELKA KULKA. W sobotę, w sumie przebiegłam 5km, zrobiłam trening, dzisiaj ćwiczyłam i pobiegałam na orbitreku, ale to nie jest TO. Dzisiaj rano jak leżałam w łóżku i obczaiłam czy mój brzuch jest na swoim miejscu to NIE BYŁ. Jeszcze przed świętami jak patrzyłam co i jak, był taki fajny płaściutki, że haczyłam się o moje kości biodrowe a teraz LIPA. Jutro biorę się za siebie i słodyczom mówię stanowcze NIE. Do piątku mam strach wchodzić na wagę. Dobra, nie rozczulam się już nad sobą i idę poczytać Wasze blogi a potem do kumpeli na poświąteczne ploteczki i ubolewać nad zbędnymi kilogramami!! Buziaki:) :*

9 komentarzy:

  1. :) teraz ja sie dobrze czuje ze nie tylko ja sie objadłam

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne te tulipanki faktycznie ;)
    Ja ostatnio skusiłam się na kebaba nie martw się - spalimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. W jeden dzień nikt formy nie zrobil i nie przytył też, ale mimo to wszystko z umiarem, chociaż dla własnego samopoczucia, ja tak zrobiłam, ciasteczka owszem, ale bez przeginki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam ilość wypieków, ja mam do tego totalny antytalent. Mnie swięta też trochę podtuczyły, to chyba globalne zjawisko :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma co ubolewać nad tymi kilogramami tylko do roboty ;).
    Wypieki cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. haha rozwaliło mnie Twoje porównanie co do ubierania się z partnerem tak samo. Jak z Maca haha no nie mogę, ale w sumie zależy jak na to patrzeć! gdybyście mieli jakieś bluzy i ubrani byli w stylu sportowym to chyba wszystko okej, co innego do stylu 'eleganckiego' ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście kolor tulipanków cudowny! też chcę!!!:)
    dawaj ten kubełek:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba sporo osób się objadło. :D To przecież były święta!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za komentarz:) a jakiej odżywki używasz?:)

    OdpowiedzUsuń