środa, 20 maja 2015

044. Mix

Cześć Wszystkim! Za każdym razem jak piszę posta to obiecuje sobie, że będę tutaj zaglądać częściej... a wychodzi jak wychodzi. Muszę po prostu zbierać się do kupy a n ie dyskutować sama ze sobą, że coś naskrobię. Teraz nie mam zajęć w szkole, więc teoretycznie powinnam mieć więcej czasu, jednak póki co cały mój czas pochłania mój brat, naprawdę nie sądziłam, że małe dzieci są takie upierdliwe, jest przesłodki, grzeczny... ma tylko jedną wadę- jest STRASZNIE namolny. Całymi dniami za mną chodzi, opowiada mi coś, pyta się tysiąc razy o jedną rzecz. A jak widzi, że ja coś czytam, powtarzam to przychodzi, że chce się przytulać i opowiada mi jak mnie kocha, ach te dzieciaczki! Codziennie się mnie pyta czy będziemy dzisiaj ćwiczyć, już młody uczy się zdrowego stylu życia (szkoda tylko, że jak otwiera oczy to szuka słodkiego :p, ale przez to chyba wszystkie dzieci przechodzą, ja od pierwszej klasy szkoły podstawowej aż do szóstej codziennie wciągałam pączka albo drożdżówkę :o to jest tylko jakiś cud, że nie byłam ogromna jak wieloryb ; > ). Póki co te jego 'ćwiczenia' to w większej mierze wygłupy, ale chociaż chce spędzać czas z siostrą. Jak idziemy na plac zabaw to mam więcej czasu do pouczenia podczas zerkania jak zabawia się na zjeżdżalni, czasem mnie męczy czy będziemy zjeżdżać razem :))). A tak poza tym to dni mijają znośnie. W sobotę byliśmy koło Milicza na pogrzebie mojej babci kuzyna, jakie to smutne, że jest potrzebny pogrzeb, żeby poznać czy spotkać rodzinę. Moja babcia jednej ciotki nie widziała 40 LAT! Szok, niby daleko nie jest, 80 km, samochód jest, ale nigdy nie ma czasu żeby pojechać. Obiecałam babci, że wybierzemy się do nich w sierpniu jak wróci z urlopu :)). Niech się kobieta też rozerwie. 
W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Poniec, i pojechaliśmy na cmentarz do rodziców babuni i odwiedzić jej brata, który niestety też jest chory. Same nieszczęścia ostatnio. Wyjechaliśmy z domu o 11 a wróciliśmy koło 20. Rano zrobiłam szybko zupę meksykańską, więc mieli co jeść po powrocie a jeszcze miałam OGROMNĄ ochotę na pizze, więc też zrobiłam, jeszcze wpadła koleżanka ;).
A moja pizza wyglądała tak. Na zdjęciu akurat jest nie zrobiona przeze mnie, tylko gdzieś w Ostrowie, w restauracji jak byliśmy, z teściową na komisji :). Tak bardzo mi zasmakowała, że postanowiłam taką 'lekką' przekąskę zrobić w domu. W piekarniku upiekłam tylko spód ciasta i pierś, z kurczaka a potem na wierzch rzuciłam mix sałat plus pomidor, i papryka. Nie dodałam sera, więc odjęło jej to parę kalorii. Jeszcze na pewno się kiedyś skuszę na take pyszności!! 

Wyjątkowo w piątek skusiłam się nawet i upiekłam ciasto.. W przepisie było napisane, że NAJLEPIEJ smakuje na drugi dzień... I tak zbliżała się 22 i mówię do Misia czy próbujemy a on nie protestował i rzucił 'CHĘTNIE" , więc zaczęliśmy zajadać się dzień wcześniej. Było baardzo słodkie, ale za to jakie smaczne :).
Kolacja. Fasolka plus chleb orkiszowy moczony w jajku. 

Śniadanko. Doładowanie po treningu jak najbardziej wskazane :). Grzanki z gruszką, i cynamonem, a w szklance mleko z odżywką truskawkową (activlab) plus cacao :)

Pieczona owsianka: marchewka, jabłko, cynamon i orzeszki :)) Moje kubki smakowe je pokochały.

A to mój wypiek sprzed 3 tygodni, chałka :)




Moje ostatnie podboje :)) Wbiegam do lasu, 1,7 km i już mam dosyć... Myślę sobie: przebiegnij 5 i wracamy a potem mówię: dla 5 km to szkoda było butów ubierać, dajesz 10 :)). Jest moc!


Mina nieciekawa, ale chciałam szybko zrobić zdjęcia i zabrać się za kolejny trening ;). To tak, wcześniejszych zdjęć nie mam, bo nie chciałam się fotografować jak byłam wielka. Ogólnie teraz też nie jestem zadowolona z tego jak wyglądam, ale będę miała może coś do porównania. Jejku, jejku... teraz uważam, że jestem gruba, to jak ja musiałam wyglądać jeszcze z dwa lata temu. Moje odchudzanie przerodziło się trochę w obsesję, ale codziennie z tym walczę :). Mam nadzieję, że za 1,5 miesiąca efekty będą jeszcze lepsze... ;) Do następnego! :)

7 komentarzy:

  1. Ciasto wyglada pysznie :) Powodzenia w dalszej walce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie wyglądasz i jesteś wytrwała;)
    tylko pisać częściej musisz bo co wchodzę z ciekawości to nic nie ma nowego :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też cały czas walczę, aby posty pojawiały się w miarę regularnie :)
    same pyszności tu widzę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Również walczę. Według mnie masz świetną sylwetkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oryginalna pizza - super pomysł na odchudzoną wersję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Narobiłaś mi ochoty na pizzę :D Ciasto wyglądało pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam na nowy post ;)
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń