niedziela, 28 czerwca 2015

053. Zakończenie roku szkolnego, weekend.

I od piątku jestem oficjalnie na wakacjach! Ciesze się niezmiernie z wypoczynku, i jak już wiecie to, z drugiej strony przeraża mnie fakt tej beztroski. Trudno mi coś dogodzić. Piątek tradycyjnie zaczęłam treningiem, potem poszłam na zakupy, żeby przygotować małe co nieco na wieczór- jak to bywa, gdy babcia wkroczyła do kuchni to się wszystkim zajęła- nie było tam dla mnie miejsca. Przygotowała żeberka, zrobiła golonkę, gołąbki. Ja osobiście miałam tylko do przygotowania stół i ogarnięcie swojej osoby. Koło 15 pojechałam do szkoły, zrobiłam ostatnie zakupy i ruszyłam, z kolegą na zakończenie. Zebrali się ludzie z wszystkich kierunków, nauczyciele. W sumie myślałam, że to będzie rach ciach i po strachu, szybko szybko, a tutaj się wzięli za przemowy, podziękowania... A potem nadszedł czas, żeby docenić słuchaczy... Wybierali najlepszych uczniów z danej grupy i wręczali im nagrody, przypadło chyba, że od każdego szły 2-3 osoby. W mojej grupie ten zaszczyt przypadł mi i mojej przyjaciółce Paulince :), nasze wysiłki nie poszły na marne i zostałyśmy docenione, a co. Ogólnie nie lubię takich publicznych wystąpień, ale przetrwałam te 5 sekund na środku. 
Dostałyśmy krem do rąk/balsam do ciała z firmy Faromona. Mi się trafił krem do dłoni i jest rewelacyjny. 
Nasza pani od masażu niestety nie mogła się z nikim zamienić, więc nie dotarła na zakończenie to pojechałyśmy do niej z kwiatami do pracy. Teraz ją ponownie odwiedzimy mamy nadzieje w sierpniu, z pozytywnymi wynikami z egzaminu :) A potem nadszedł upragniony czas... czyli kierunek Góra i kolacyjka, specjalnie cały dzień nie jadłam za dużo, żeby mieć siły na te cuda ze stołu. W domu pierwsze co to przebrałyśmy się w dresy, bez spiny, na luuzie. Dokończyłyśmy przygotowywanie kolacji, wypiliśmy kawkę i tak wieczór powoli mijał.
Pałka pracuje w cukierni, więc przywiozła taakie cuda... Na drugi dzień narzeczony za mną chodził i tylko mi opowiadał jak mu brzuch urósł...:D W sobotę po imprezie planowaliśmy iść biegać, ale z powodu faktu, że poszliśmy spać o 3 a wstaliśmy chwilę po 6, to w ciągu dnia zdrzemnęło mi się, a jak już wstałam to nie miałam weny nigdzie lecieć.Skusiłam się tylko na wyjście z babcią, na targ. Jak widać opłacało się, bo dorwałam malinki ->
...w smaku wielkiego szału nie było, ale już miałam na nie ogromną ochotę. Resztę dnia spędziliśmy w domu, wychodząc od czasu, do czasu na balkon. Zafundowaliśmy sobie kolację na świeżym powietrzu w otoczeniu kwiatków! :)


Pomidorki koktajlowe. 






Nie mamy działki to chociaż można na balkonie posiedzieć....;-)

...miałam kupić sobie hantle i inne POTRZEBNE rzeczy do treningów, jednak doszłam do wniosku, że w chwili obecnej mam co trzeba, więc zdecydowałam się na SOKOWIRÓWKĘ. W końcu jest. Moje cudeńko!!:) A na nowy strój do biegania i tak starczyło!:)


Soki są wyśmienite, zakup uważam za bardzo udany. Mojemu kochanemu soki tak smakują, że zrobiłam rano jeden a wieczorem się pytał czy zrobię jeszcze. Od piątku już nie muszę biegać po sklepach i szukać soków bez cukru tylko sama przygotuje w domu.
A dzisiaj było już ostre spalanie z rodzinką! :) Babcia na rowerze a my ją goniliśmy- albo jak to babcia stwierdziła, że w niektórych momentach jak ruszyłam to musiała gonić mnie:)

Nowy nabytek. Jeszcze nie miałam okazji ich wypróbować, bo pogoda niestety nie dopisuje. Od lipca mają zacząć się upały to znów na bieganie będzie trzeba zrywać się przed 6. A akurat od jutra zaczynam nowy trening i już nie będzie trwał po pół godziny jak zwykle tylko 50 minut, ale nic, trzeba trzymać formę!!!:) Z każdym kolejnym treningiem poziom endorfin i szczęścia zwiększa się do 200%. Powoli trzeba kończyć, rano chcę wstać zrobić trening a później pojechać do Leszna poroznosić CV, wysłałam już trochę drogą elektroniczną, ale chce jeszcze zrobić to osobiście. A po powrocie pójdę grzać się w solarium. To uciekam, uściski!:)

8 komentarzy:

  1. Fajny post, miło się czytało:) tęsknie za wakacyjną, studencką beztroską... A sokowirówka to genialna rzecz, zawsze jak przyjeżdżam do domu rodzinnego tato raczy mnie sokami, nie ma nawet porównania do takich z kartonu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na tym balkonie mascie prawie jak na działce! :)
    Gratuluję wyróżnienia za wyniki, fajnie zostać tak docenionym!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja sokowirówka rzadko jest używana, kupiłam, a potem stwierdziłam, że jednak wolę jeść owoce i warzywa niż pić soki :D

    OdpowiedzUsuń
  4. to samo pomyślałam,że na balkonie jak w sadzie:D

    OdpowiedzUsuń
  5. zrobiłaś mi ochotę na maliny :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję bycia jedną z najlepszych :)
    http://kasjaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja od pół roku "kupuję" blender do miksowania owocków :) Fajnie,że uprawiacie sport rodzinnie, muszę pokazać fotkę Twojej Babci Mamie :D Ps. Ekstra szoerty i top w idealnym odcieniu <3 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawy wpis i śliczne zdjęcia :)
    mogłabyś poklikać w linki na moim blogu?

    http://photo-andyou.blogspot.com/2015/07/dresslink.html

    OdpowiedzUsuń