środa, 15 lipca 2015

055.

Cześć Kochani! Ostatnie dni mijają nieubłaganie szybko i bez większych zmian. Życie kula się do przodu, jak to bywa codziennie wstaje rano i ćwiczę- formę trzeba trzymać. Ten weekend spędziłam w Lesznie, w piątek wstałam sobie o 5, żeby zdążyć zrobić trening... Jechałam rano już autobusem o 7 bo chciałam iść oddać krew ;-). Przyjechałam to tylko Mój podrzucił mnie pod szpital i ruszył do pracy. Wchodzę, była jakoś 7:40 a tam tłum ludzi, więc nim poszłam oddać krew to zrobiła się 10. Wyniki miałam dobre, wkucie jakoś przeżyłam, pobranie też minęło bez komplikacji. Zazwyczaj mam niskie ciśnienie a jak idę oddawać krew to trochę się denerwuje i mam 'książkowe' 120/70 :D Chociaż tym razem byłam jakaś spokojna bo miałam 100/50 chyba, ale czułam się dobrze. Wiadomo- po pobraniu dostałam soczek, batona i czekolady :x. 

Soczek tradycyjnie wypiłam- batona zjadł Przemek- czekoladą obdarowałam Misia i babcie. Tradycyjnie zostawiłam sobie białą na 'czarną godzinę' oraz mleczną i gorzką jakbym jakiś sos to ciasta miała robić. Cały dzień trzymałam się twardo i nie jadłam... A wieczorem oglądamy z Misiem 'Wiek Adaline' i mówię do niego ' ...to daj tę czekoladę...' iii... poszła cała, brzuszek był baardzo szczęśliwy! A filmu jeżeli ktoś nie widział to GORĄCO POLECAM! Przyjemny, spokojny z lekkim humorem, bardzo mi się podobał ;-).
W sobotę wstałam, poćwiczyłam sobie i do południa siedziałam w domu. Teściowa upiekła pączki, ale byłam TAKA dzielna, że nie zjadłam ani jednego... Do tego faktu zmotywowało mnie jeszcze, że rano waga pokazywała 52,4 kilo! Postanowiłam, że nie będę tego psuła ;-) A pączki wyglądały nieziemsko....
Cudeńka.
A wieczorem wybrałam się na imprezkę ze szwagierką i kumpelkami. Dziewczyny niestety zmyły się już koło 1, więc zostałyśmy same... Moja szwagierka wyrwała jakiegoś mena a ja tak się bujałam to tu, to tam <wzdycha>. Ogólnie impreza udana, ale teraz panowie to jacyś napaleni są i nie ogarniają jak się mówi, że jest SIĘ Z ZWIĄZKU. Takie zabawy to już chyba nie dla mnie :p.




A w niedziele od rana tradycyjnie bieganie...:D
Dla lepszego nawodnienia podczas biegania zakupiłam sobie pas z bidonem. Muszę się do niego przyzwyczaić, bo póki co śmiesznie się śmiga;-)

...zasłużony deser ;).
A od poniedziałku tak się kulam to tu, to tam... Zahaczyłam o bibliotekę, chodziłam na zakupy, zrobiłam dżemy. Dzisiaj zabrałam się za zakwas, więc na weekend będzie świeży chlebek. O! I byłam na polowaniu w Rossmanie:
Szampon z pokrzywy na moje okropne włosy, krem z MIXY na moje jakże cudowne czerwone poliki, krem na noc z nivea, mydełko i masakra o zapachu ogórka. Jest fantastyczna a zapach cudowny ;-). Zakupiłam jeszcze dwie spinki, postanowiłam w końcu okiełznać moje włosy ^^ . 
MÓJ mały pięciolatek ;) Zadowolony z dzisiejszych urodzinek. ;-) 
....a tutaj pięć lat temu...:D Słodziak :)

Do następnego!;*

13 komentarzy:

  1. Ale świetnie wyglądałaś i ten wysportowany brzuch - fajnie,ze go wyeksponowałaś :) ! Wiem jak to jest z odmawianiem sobie przyjemności w postaci słodyczy,ale zawsze tłumaczę to sobie wysiłkiem, jaki należy włożyć w spalenie pustych kalorii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Narobilas mi ochoty na paczka :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Domowej roboty pączki muszą być przepyszne, nie wiem, czy potrafiłabym się powstrzymać :) A co do natrętnych facetów - ostatnio podczas opalania z koleżankami jeden nie dawał nam spokoju, mimo że nieustannie powtarzałyśmy mu, że nie jesteśmy zainteresowane jego "zalotami". Strasznie irytuje mnie takie zachowanie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana jesteś, że oddajesz krew :*
    Ja niestety nie mogę, ze wzgledu na moją chorą tarczyce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wycałuj malucha:D
    piękną masz koszulę:):*

    OdpowiedzUsuń
  6. Maluszek juz nie taki mały hehe :) aż te dzieciaczki szybko rosną ;) ❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, też chciałam oddać krew ale nie chcieli pobrać bo niby nie mieli z czego ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie wyglądałaś! Co do imprez, to też mnie to wkurza - człowiek chce wyjść potańczyć, pobawić się, a tymczasem trzeba się opędzać od niekulturalnych adoratorów, nierozumiejących słowa "nie" ... Ale ogólnie spędziłaś chyba fajny czas? ;)
    Co do oddawania krwi, to podziwiam! Chciałabym oddać, ale nie dość, że mdleję przy zwykłym pobraniu do badania, to jeszcze nie mam "zdrowej" krwi :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę Ci odwagi że oddajesz krew, też chciałabym spróbować ale jakoś przeraża mnie to :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzieci rosną jak na drożdżach. Wiem coś o tym, bo moja bratanica też kończy w tym roku 5 lat. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow twój synek rośnie .. Fajnie mieć takie zdjęcia bobasa i potem patrzeć jak się zmienia :) A za bieganie niezmiennie podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń