niedziela, 13 września 2015

063. Przygotowania...

14 lutego 2014 mój narzeczony (w sumie wtedy chłopak :D) postanowił mi się oświadczyć. Ogólnie byłam bardzo zszokowana, bo że niby w WALENTYNKI? Niby się czegoś spodziewałam, ale i tak byłam w przeogromnym szoku, biorąc też pod uwagę fakt, że mój luby nie jest jakoś chętnie nastawiony do obchodzenia tego święta... A w dodatku umówiliśmy się, że nie robimy sobie prezentów tylko wyskoczymy na kolację, a tutaj taka niespodzianka! Bardziej spodziewałabym się pierścionka w urodziny. I zaczęło się... Mimo faktu, że postanowiliśmy wziąć ślub dopiero za dwa lata, to i tak było parę rzeczy do obgadania, zorganizowania... Samo gadanie było przyjemne, gorzej potem jak się podliczyło ceny, wydatki, co trzeba załatwić. Pierwsza moja myśl co do wesela, to że muszę zorganizować pieniądze, więc poszłam do szkoły, na opiekuna medycznego i wyjechałam do pracy. Spędziłam dwa długie miesiące na obczyźnie bez bliskich, ale wypłata trochę mi to wynagrodziła. Dodatkowo moja babcia postanowiła, że też nam pomoże i wzięła się za odkładanie... Przemysław jak mi się oświadczył to od razu wiedziałam kiedy chcę brać ślub, padło na 17.09.2016- inne miesiące odpadały, gdyż od maja do sierpnia czasami nawet Misio 'płacze' bo ma alergię, i w ten wyjątkowy dzień nie wiedziałabym czy płacze ze szczęścia, rozpaczy czy może coś go mierzwi w nosie...:) Sale wybraliśmy w sumie natychmiastowo, ja chciałam brać ślub, w swojej miejscowości wielkiego wyboru nie było, ale w efekcie jesteśmy zadowoleni. Do wesela mamy jeszcze rok czasu (i 4 dni, hihi :-)), ale Teściowa mówi, żebyśmy wzięły babcie i poszły pooglądać suknie ślubne... Weszłam do jednego sklepu, urzekła mnie jedna sukienka, ale moja Teściowa ruszyła w głąb sklepu i spodobała jej się zupełnie inna, ja w sumie się w niej nie zakochałam, ale jak chciała to mówię zobaczę. Była to pierwsza sukienka, którą mierzyłam i ZAKOCHAŁA SIĘ w niej od pierwszego ubrania....:) Zobaczyłam potem jeszcze inne, plus oczywiście ta co mi wpadła, w oko, ale nie wyglądałam w niej tak dobrze jak, w tamtych. Myślałam, że w tym sklepie to się zjemy, bo każda będzie miała co innego do powiedzenia a  tutaj takie miłe rozczarowanie. Ogólnie żyjemy sobie z mamą na dobrej stopie, już od dłuższego czasu do narzeczonego rodziców mówię mamo, tato, ale w kwestii ubrań to mamy odmienne zdanie :) Od razu postanowiłam ją sobie zarezerwować i zapłacić, żeby nikt mi jej nie sprzątnął sprzed nosa, teraz tylko przed weselem dokupię welony i bolerka. Pani ekspedientka doradziła mi, że teraz już nie kupuje się białych butów tylko pod kolor kwiatów... Od razu poszłam z Miśkiem, i babcią pochodzić po sklepach, ale oczywiście tego co chciałam to nie było.. No, ale nic, pojadę pewnie do Niemiec odwiedzić rodziców zimą to może tam coś wybiorę. A planuje jeszcze dwie sukienki kupić na wesele, i po weselu to pewnie pochodzimy po sklepach...:) Nie mogę się już doczekać stycznia kiedy pójdę zamówić fryzjera, kosmetyczkę i kościół... ale byłby psikus jakby miejsc nie było. Rozmawiałam z księdzem to w sumie kazał przyjść w styczniu :) Nauki przedmałżeńskie mamy już za sobą- były... bardzo pouczające. Pani od nauk o rodzinie powiedziała, że seks uprawiamy tylko po to by wydać potomstwo a tak jest zakazany :D, a maż dotykając żony powinien wiedzieć czy ma miesiączkę czy też nie... A o dniach płodnych już nie wspomnę, że na widok powinien ogarniać co i jak. LUDZIE. Jestem wierząca, chodzę do kościoła, ale to co czasami się tam słyszy przechodzi ludzkie możliwości....;) Teraz muszę przetrwać do nowego roku, bo potem to już z górki, tylko 9 miesięcy i będę ŻONĄ. Z jednej strony mnie to przeraża bo zaczną się już inne obowiązki, będziemy ze sobą cały czas, a nie tylko na weekendy, bo póki co nie mieszkamy razem :) Mam nadzieje, że nasze małżeństwo będzie zgodne i udane, bardzo kocham mojego Pyśka i zależy mi na Jego szczęściu, chce żeby budził się przy mnie, z uśmiechem na twarzy.
Spotykamy się już ponad cztery lata i jest to najwspanialszy okres w moim życiu. Codziennie jak się budzę to wiem, że mam kogoś, na kim mogę zawsze polegać, i kocha mnie bezwarunkowo ;-) 

Trzeba być trochę podobnym, by się rozumieć, nieco różnym, by się kochać.


Przygotowania do wesela są pięknym okresem, nerwowym, ale pięknym. Trzymajcie kciuki, żeby dalej szło nam tak dobrze jak idzie. Od jutra idę do szkoły, więc jeszcze będę musiała swój czas podzielić na inne aspekty życia... Nie samym ślubem człowiek żyje... ;) 



Sens bez ciebie traci życie 
W sercu moim słychać wycie
Ono duszę mą pochłania 
Uśmiech z twarzy mi odgania 
Koniec z końcem wiązać trudno 
Bo bez Ciebie bardzo nudno
Gdzie mam znaleźć miejsce swe? 
Powiedz proszę Serce Me... 
Chyba tylko obok Ciebie 
Wtedy czuję się jak w niebie
(Takie cudne wiersze pisze mi narzeczony :*)

14 komentarzy:

  1. U mnie tematyka ślubu również. Zaręczyliśmy się 30.12.2014, nie spodziewałam się kompletnie, nikt nie wiedział, co planuje. Ja się w ogóle nie spodziewałam. Ślub, hm.. Chciałabym, żeby odbył się w 2017 roku, więc niedługo trzeba byłoby planować. No zobaczymy. :)
    A Tobie, Kochana, życzę mało stresu, a sporo satysfakcji! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia z organizacją w takim razie :D będę trzymać kciuki:)! dużo szczęścia dla Was obojga!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem już w związku 4 lata, ale mojemu chłopakowi raczej nie spieszy się do zaręczyn ;) Na tyle, na ile go znam, to ten krok jeszcze za bardzo napawa go strachem ;) A ja sama jakoś nie czuję potrzeby, by mielibyśmy gdzieś się spieszyć i formalnie scementować nasz związek.
    Tobie z kolei bardzo gratuluję i cieszę się Twoim szczęściem :) Wiersz jest cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo przygotowań i jak napisałaś nerwów i oczekiwań, ale....warto :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nasze przygotowania były bardzo nerwowe - ciągle coś się psuło po drodze, ale sam dzień ślubu najlepszy!
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój oświadczył mi się rok temu,ale jeszcze o ślubie nie myślimy:),póki co ja nie jestem jeszcze na to gotowa:),jesteśmy już ze sobą 7 lat;)))
    Trzymam kochana kciuki,aby wszystko się udało:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Sporo jeszcze przed Tobą, ale jak będziesz systematyczna to nie utoniesz przed ślubem pod natłokiem spraw do załatwienia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W takim razie trzymam kciuki by wszystko poszło gładko i bez nerwów :-) A ten tekst o seksie mnie rozwalił totalnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno wszystko się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo szczęścia dla Was obojga :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojjj, nerwówka moja droga to jeszcze przed Tobą. Ale warto.

    I miałaś jakąś dziwną kobietę w poradni. Ja uwielbiam podawać dane mojego stanu mężowi - poranną temperaturę etc. Dzięki temu on wie dlaczego akurat "boli mnie głowa", kocha i szanuje jeszcze bardziej. Czasami wychodząc rano do pracy sam podaje mi termometr, żebym nie zapomniała. I liczy mnie, by wiedzieć, kiedy mozemy spodziewać się dzidziusia, a kiedy nie. Zna mnie jak nikt - i to tak serio. Polecam NPR.

    OdpowiedzUsuń
  13. wiadome,że z jednej strony to przeraża, bo się nieco wszystko zmieni, ale naważniejsze, że będziesz szczęśliwą żoną ;-)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie przygotowania są super! Fajnie, że tak dobrze dogadujesz się z przyszłą teściową :)

    OdpowiedzUsuń