środa, 21 października 2015

065.

Znowu mijają dni, a u mnie poza ciszą nic się nie dzieje... Przyznam się szczerze, że po całym dniu, tygodniu jestem taka wymęczona, że nie mam już siły na nic... Weekendy jak sami wiecie mijają w mgnieniu oka, zdecydowanie za szybko :(. W dalszym ciągu jak wiadomo chodzę do szkoły, zajęcia mam niby tylko do 15-16, ale nim złapie autobus, wsiądę, dojadę do domu to robi się 17. Wiadomo wykonuję trening coś zjem i muszę się uczyć. Nawet jakoś nie miałam weny i siły na bieganie, dopiero zmobilizowałam się w tym tygodniu i poszłam dwa razy- od momentu kiedy wybiegłam z domu dostałam plus 10 do siły, poczułam się mega zrelaksowana. Przebiegłam tylko pięć kilometrów, ale taki mały wyczyn a jak cieszy ;)). Mieliśmy z narzeczonym gości w weekend, więc miałam co spalać!


Weekend przeminął i trzeba było wrócić do szarej rzeczywistości :) W sumie to muszę przyznać, że wolę mieć taki natłok zajęć niż narzekać na brak zajęcia- czuje się wtedy lepiej zorganizowana.



A tutaj krótka przerwa i jak wiadomo- selfie musi być. Dzisiejszy cały dzień spędzony w szkole, ale szybko zleciało. Mieliśmy komputerowe wspomaganie zawodowe a potem anatomię, którą w dodatku bardzo lubię :-). 
Pochwałę się jeszcze, że dostałam od znajomego dynię (jak wtargałam je na drugie piętro to nawet nie miałam siły już myśleć o treningu:D) 


Było cieżko!! A takie cuda powstały:


Pyszne były, z dodatkiem kardamonu, cynamonu i kurkumy :)) 


Ostatnio mam wrażenie, że jem za dwóch i ciągle bym coś jadła, ale masa się trzyma!! Jak to gdzieś widziałam bluzę: deszcz może spaść, ale masa nie ;)


Ha! A tak prezentuje się mój pitbull Nensi, w nowym wdzianku! Przemek stał nade mną i krzyczał: "tylko nie różowe, smycz wystarczy" ;D Ech... W sumie nasz pies to brudas i różowe tak czy siak zrobiłoby się czarne. Jak jest kałuża to nie przeskoczy tylko bezczelnie w nią wchodzi. (A kąpać to się potem też nie chce...)
I tym pozytywnym akcentem powoli będę kończyć :) Już leżę w łóżku szczęśliwa, że budzik z 5:30 został przestawiony na 6:45, gdyż jutro jadę autobusem o 9:50. Planuje rano się jeszcze pouczyć. W sumie moja radość nie potrwa długo... W poniedziałek muszę zwlec się już przed 5, i lecieć na autobus, który odjeżdża o 6:05. Br. W każdym razie... Do następnego! Ściskam :*

12 komentarzy:

  1. Piesek w ubranku uroczy :-) Ostatnio czas ucieka mi strasznie szybko! Nie tylko weekendy... Te gwiazdki wyglądają pysznie! A 5 km to dla mnie mega dużo, bo ja po kilku metrach pewnie bym padła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale słodka psiiiiinka! :))
    A co do tekstu "deszcz może spać, a masa nie" to chyba też gdzieś widziałam. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Boska psina :D Mój dostał nowe w zeszłym roku, więc w tym postaram się powstrzymać przed zakupem, ale widziała mnóstwo fajnych, więc ciągnie :D Skąd masz te foremki do tych cudów z patelni jeśli mogę spytać ? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę zmianę szablonu :) Te placuszki z dyni, wykonane jeszcze w tak ciekawiej formie, wyglądają pysznie! Muszę wreszcie iść zjeść kolację, ponieważ mój brzuch burczy coraz głośniej :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też tak mam, że najpierw zupełnie nie mam motywacji do ćwiczeń i bardzo mi się nie chce, a gdy już mam trening za sobą to jestem z siebie bardzo dumna i mam o wiele więcej energii niż przed :)

    OdpowiedzUsuń
  6. MUszę zrobić takie placuszki ;D
    Ale brzucha ci zazdroszczę ! Piekny go masz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. super dynie i psiak, jeszcze nie jadłam takich placków

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki słodki piesio <3 Ale z tym jedzeniem to też tak teraz mam -mogłabym nie odchodzić od lodówki...chyba zima będzie mroźna skoro organizm tyle tłuszczu gromadzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ślicznie wygląda psinka w tym ubranku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne te foremki do pancakes, muszę sobie sprawić! :)
    Ciekawiej jest mieć wiele zajęć, niż się nudzić ale odpocząć tez trzeba :)

    OdpowiedzUsuń