wtorek, 27 października 2015

066. Mijające dni...

Ostatnio mam wrażenie, że tygodnie dosłownie przelatują mi przez palce... Siedzę w szkole, jest poniedziałek a nim się obrócę mamy weekend, i znowu nowy tydzień. Z jednej strony ciesze się, że ten czas tak szybko leci- mówię sobie, że byle do grudnia, a od września będę już żoną :D. Tak jak to bywa są plusy i minusy. Ostatnio wracam do domu między 17-18, nim zjem obiad, zrobię trening... robi się 19 i nawet nie mam kiedy iść pobiegać :x. Pocieszam się faktem, że jutro tylko do 12:55, więc po 14 będę, w domku, i cały dzień dla mnie... (a raczej na naukę...) . Te dwa wolne cudowne dni minęły mi zdecydowanie na szybko, nawet nie nacieszyłam się dobrze obecnością Narzeczonego ^^.

...chociaż na bieżni uda mi się od czasu, do czasu pobiegać...;) W zeszłym tygodniu poszłam na bieganko tylko dwa razy, więc ogólnie bez szalu. Mamy już wtorek a ja jeszcze nie zdążyłam się wybiegać. Mam nadzieje, że jutro w związku, z faktem, że mam więcej czasu uda mi się coś zorganizować. Muszę przyznać, że po bieganiu czuje się sto razy lepiej. Teraz wagowo na wadze mam dwa kilo więcej i czuje się FATALNIE (chwalę tylko Pana, że ubrania dalej noszę XS-S). Trzeba się brać za siebie. Ostatnio mam straszną SŁABOŚĆ do JEDZENIA. Tragedia....

Weekend na szczęście okazał się miły i słoneczny...;)) Ogólnie w mojej wielkiej miejscowości SZAŁU NIE MA, więc zrobiliśmy z narzeczonym rundkę po intermarche, pepco, tesco i biedronce... Grunt to dobra rozrywka... W sumie to udało nam się kupić płaszcz dla lubego na zimę, to można powiedzieć, że nie jest źle. A w niedziele musieliśmy pojechać do Leszna, na galerię kupić mi ładowarkę do telefonu- umarła już trzecia. Stwierdziłam, że zostajemy u niego, i mogłam sobie pozwolić na luksus spania do 6 :D.

Smuteczek. Jadę do szkoły.

Smuteczek x2. Po 8 godzinach w szkole, a w tym 6 liczeniu recept :p.

Dobrze wiedzieć, że ktoś jest szczęśliwy ;-). 

Na dzisiaj tyle, lecę dalej do książek, bo jutro jeszcze czeka mnie zaliczenie z anatomii! :) Buziaki!

14 komentarzy:

  1. Ja też ostatnio przybralam na wadze to chyba na zimę żeby nie było zimno ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi waga samoistnie spada przez sporo stresu... Miłego dnia jutro :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem o co chodzi, ale mi też czas leci jak szalony, może to przez zmianę pogody na jesień, wstajesz - ciemno, wracasz do domu - ciemno. Ale im szybciej leci tym blizej Twój ślub ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czekam już na Święta Bożego Narodzenia! To taki magiczny czas, także byle do grudnia :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zatem nie tylko mi ten czas ucieka przez palce. Jeszcze niedawno powtarzałam sobie, że to dopiero początek października, a tutaj proszę, nagle nastała jego końcówka :D Oj tak, październik zdecydowanie należał do tych szalonych miesięcy, na szczęście robi się u mnie ciut spokojniej. Jutro wolne, więc skorzystam w możliwości wyspania się i na pewno będę spać dłużej, niż do 6 ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkim ten czas ucieka. A mówią, że im człowiek starszy tym czas upływa szybciej... coś w tym jest. A co do zbędnych kg... to niektórzy tak mają że na okres jesień-zima przybierają. Poza tym nie wiesz czy to woda, czy też mięśnie ;). Waga to też nie wszystko... a skoro rozmiar XS pasuje to nie jest źle. Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
  7. ja też uwielbiam biegać:D a czas leci strasznie szybko, ja to aż w szoku jestem, ledwo coś zrobię i już noc zaraz :(
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi październik zleciał jak z bicza strzelił. Ten miesiąc zbytnio ćwiczeniowym nie był, mam nadzieję, że będzie lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przy tej pogodzie o braku słońca apetyt rośnie... Też z nim walczę ostatnio, ale moge już stwierdzić, że kryzys został zażegnany i znowu jestme na dobrej drodze;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale masz cudowny szal:)))
    i jakie zmiany na blogu:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Też ostatnio czas mi leci strasznie szybko, chyba przez to, że tak wcześnie się ciemno robi :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi teraz też czas leci jak szalony...nadmiar obowiązków po prostu :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Przed zimą wszyscy jedzą jak szaleni :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ale fajny blog!:) podziwiam determinację. Ja od trzech miesięcy chodzę na siłownię i wiem co przeżywasz pisząc "wzloty i upadki" u mnie jest ciężko przede wszystkim z dietką. :c będę odwiedzała bloga. Pozdrawiam uroczą właścicielkę :)

    OdpowiedzUsuń